wtorek, 18 lutego 2014

Opowiadanie cz.31


*Angie*

-Mamo co ty tutaj robisz?
-Mogę zapytać Cię o to samo. Przyszłam porozmawiać z Germanem. Z tobą też mam do pogadania ale to później.
-Nie mamo, czekaj! Daj mi wszystko wyjaśnić.
-Nie ma co wyjaśniać.
-Właśnie, że jest. Proszę daj mi wytłumaczyć. Porozmawiaj ze mną a później zrobisz jak uważasz.
-Dobrze.
-Tylko nie tutaj. Chodź lepiej. – wyszłyśmy więc w stronę parku. Przez kilka minut nic nie mówiłam. Widziałam, że mama się niecierpliwi ale nie mogłam zebrać myśli. Co powiedzieć? Znowu nakłamać czy powiedzieć prawdę. Jednak miałam dosyć tych wszystkich kłamstw i zaczęłam nawijać.
-Widzisz mamo to trochę skomplikowane ale German nie wie, że jestem ciotką Violetty.
-Jak to nie wie? A tak w ogóle to dlaczego nie zadzwoniłaś do mnie kiedy dowiedziałaś się, że tu są? Dlaczego?
-Kiedy do nich przyszłam German wziął mnie za guwernantkę a ja.. ja nie miałam odwagi przyznać się kim jestem. Bycie nauczycielką Violetty zagwarantowało mi bycie przy niej. Mogę widzieć jak dorasta, jak spełnia swoje marzenia. Gdyby mnie tam przy niej nie było nadal siedziałaby zamknięta w domu. Pomagam jej zrozumieć kim jest. Teraz chodzi do Studia. Śpiewa i tańczy..
-Tak jak Maria..
-Właśnie.
-Ty nie rozumiesz jak ja za nią tęsknię?
-Rozumiem. Dobrze wiesz, że sama się tak czułam przez wiele lat.
-Nie wiem jak German mógł nam to zrobić. Jest okropny! Teraz jeszcze jestem bardziej zdenerwowana. Ona naprawdę trzymał ją zamkniętą w domu?
-Tak ale nie mów tak proszę. On naprawdę nie jest taki zły. Po prostu trochę zabłądził. On jest….
-Angie. Widziałam was razem.
-Co?
-Widziałam jak się całowaliście. Oszukiwać go to jedno ale wykorzystywać do drugie.
-Nie to nie tak mamo. Nie chciałam żeby to tak wyszło.
-Dosyć. Idę z nim porozmawiać. – wtedy odwróciła się i poszła w stronę domu Germana. Jednak w ostatniej chwili krzyknęłam.
-Chcesz poznać Violettę? – szybko podbiegła do mnie.
-Ona wie?
-Tak.
-Dlaczego nie mówiłaś od razu? Chodźmy!
-Poczekaj chwilę. Teraz jest w Studiu. Zajęcia kończy za jakieś pół godziny więc możemy jeszcze iść na kawę a później ją odbierzemy. Co ty na to?
-Oczywiście.

*Violetta*

Dzisiejszego dnia nie miałam ochoty na nic. Z trudem wstałam z łóżka. Nie miała zbytniej ochoty żeby iść do Studia ale jakoś się wywlekłam. Śniadania nie tknęłam. Olga nawet myślała, że wraca mi choroba bo w dodatku nic nie mówiłam. Na lekcjach nie potrafiłam się skupić. Naprawdę nie mam pojęcia nawet jakie dziś miałam zajęcia. Z nikim nie miałam ochoty rozmawiać. Ani z Tomasem, ani z Cami a nawet z Fran. Właściwie to od rana wypowiedziałam może ze 2 zdania. Zaczęłam żałować, że w ogóle przyszłam do szkoły. Na zajęciach z Pablo widziałam Leona. Ukratkiem lały mi się łzy. Na szczęście stałam z tyłu i nikt nie widział. Non stop miałam przed oczami Leon całującego się z Larą. Kiedy zajęcia się skończyły poczułam lekką ulgę. Jednak niewielką. To było bardzo ciężkie. Kiedy wyszłam ze Studia podbiegła do mnie Angie.
-Violu Violu!
-Cześć Angie. Wybacz nie mam za bardzo humoru.
-Ale to ważne. Bardzo.
-O co chodzi?
-Chcesz poznać swoją babcię?
-To ja mam babcię? – nagle złe emocje ze mnie spłynęły. Stałam zszokowana. – Tata zawsze mówił, że nie żyje.
-To najwyraźniej kłamał. Zresztą tak jak o mnie. Nie ważne. Chcesz czy nie?
-No pytanie. Jasne! – wykrzyknęłam. Wtedy zobaczyłam kobietę wychodzącą zza drzewa. Już wiedziałam, że to ona. Nadal stałam osłupiona a ona podbiegła i przytuliła mnie. Dopiero co ją poznałam i czułam z nią jakąś więź.
-Babciu? To naprawdę ty?
-Tak słonko. Ale wyrosłaś. – do oczu zaczęły napływać mi łzy szczęścia. Ponownie ją przytuliłam. Następnie poszłam z nią i z Angie do pobliskiej kawiarni. Przez ponad godzinę rozmawiałyśmy o różnych sprawach. Opowiadałam jej o tym co się zdarzyło przez ostatnie lata. W sumie jakieś ciekawe to nie było ale ostatni rok zajął mi jakieś 90 % opowieści. Babcia też powiedziała mi co u niej. I co najważniejsze – w końcu zrzuciłam z siebie pewien ciężar. Zwierzyłam jej się z tego co działo się przez ostatnie dni. O Tomasie i Leonie. Angie chyba też to zaciekawiło. Widziałam, że była trochę zła i zazdrosna o to, że jej wcześniej nie powiedziałam. Ale cóż. Jakimś cudem ten podobno długi czas zleciał mi jak 5 minut. Chciałam tam jeszcze zostać i rozmawiać z babcią. Miałam jej tyle do powiedzenia. Niestety Angie powiedziała, że tata będzie zły, że wróciłam tak późno więc poszłyśmy. Trochę dziwne. Myślałam, że to będzie okropny dzień bo zaczął się tak ponuro a jednak jest to jeden z najlepszych dni w moim życiu. Cieszę się, że mam babcię.

*Angie*

Kiedy wychodziłam z Violettą z kawiarni mama zaczepiła mnie jeszcze i powiedziała szeptem, żebym za chwilę jeszcze przyszła bo musi ze mną porozmawiać. Szybko odprowadziłam Violę do domu i wyszła z pretekstem, że zapomniałam czegoś ze Studia. Biegiem wróciłam do mamy.
-Co się stało?
-Chyba musimy jeszcze o czymś porozmawiać tak?
-O czym?
-Nie o czym a o kim. O Germanie.
-Mamo proszę…
-Podjęłam decyzję.
-I?
-Nie powiem nic Germanowi.
-Naprawdę? Dziękuję Ci. Nie wiesz ile to dla mnie znaczy bo…
-Ty mu to powiesz. – zatkało mnie do końca.
-Co?! Ale jak to? Mamo on mnie znienawidzi!
-Nie obchodzi mnie to. Nie chce czekać długo więc powiesz mu to dzisiaj. Jutro chcę usłyszeć, że powiedziałaś mu prawdę.
-On weźmie stąd Violettę i znowu wywiezie ją na drugi koniec świata.
-Niech tylko spróbuje. Teraz tak łatwo mi nie ucieknie. W dodatku Violetta teraz wie, że ma rodzinę.
-Proszę mamo…
-Nie proś bo i tak nie zmienię zdania. - miałam już dosyć tego wszystkiego. W końcu dałam za wygraną.
-Dobrze. Powiem mu dziś wieczór. – po tych słowach wyszłam. Nie miała już sił na rozmowę. To dla mnie za trudne. Kiedy weszłam do domu na szczęście na nikogo się nie natknęłam. Poszłam od razu do swojego pokoju. Leżałam na łóżku i bardzo długo myślałam. Myślałam jak powiedzieć Germanowi, że go oszukałam. Gdyby to chociaż była jakaś głupota. Niestety – ja przesadziłam. Zakochałam się w nim i nie chcę go stracić. Po około 2 godzinach przemyśleń po prostu nie wytrzymałam i zaczęłam płakać. Zanim się spostrzegłam był wieczór. Niby zwykła pora a dla mnie był jak wyrok. Zeszłam na dół z jeszcze czerwonymi oczami i zastałam tak Germana.
-Co się stało kochanie? Płakałaś?
-Nie, nic z tych rzeczy.
-Nie kłam. Widzę, że coś się dzieje.
-Nie naprawdę nie. To znaczy tak.
-To w końcu tak czy nie?
-Muszę Ci coś powiedzieć.
-No co jest? Powiedz.
-Ja..ja… - czułam tylko jak łzy spływają po moich policzkach. Brakło mi odwagi. Nie mogłam.
- Chciałam ci tylko powiedzieć, że bardzo Cię kocham i jesteś dla mnie bardzo ważny. Nie ważne co się stanie ja zawszę będę sercem z tobą. I… - German przytulił mnie.
-Ja też cię kocham. Tylko nie rozumiem po co te łzy?
-Co? Nie to nic. Po prostu była przed chwilą w kuchni i Olga kroiła cebulę.
-Dobrze. Wybacz ale muszę jeszcze iść podpisać ważną umowę. – mama chyba mnie zabije jak się dowie, że nie powiedziałam mu prawdy. Czy ja naprawdę musiałam być taka głupia i zakochać się? W sumie mówią serce nie sługa ale mogłam od razu powiedzieć prawdę a nie bawić się w nauczycielkę.

*Angelica*

Angie obiecała, że porozmawia wieczorem z Germanem ale pewna cząstka mnie nie wierzyła jej. Ona jest w nim zadurzona na zabój. Wątpię żeby naprawdę go kochała. Jego? Germana? Przecież ten człowiek nie ma serca. Co moje córki w nim widziały? Nie ma zielonego pojęcia. Dobrze je wychowałam więc nie ma opcji żeby leciały na pieniądze. Z resztą zapewniłam im dobry byt. Może to nie jest super bogactwo ale nie bieda. Kiedy się zciemniło poszłam do Germana. Oczywiście nie do domu. Ukratkiem weszłam do ogrodu i ukryłam się za krzewem tak, żeby mieć dobry widok do salonu. Widziałam tam Germana czytającego jakieś dokumenty. Był raczej spokojny co znaczyło, że Angie nie powiedziała mu nic. Poczekałam chwilę i zobaczyłam moją córkę. Niestety nie słyszałam ich rozmowy. Widziałam tylko, że jest bardzo roztrzepana. Aż zrobiło mi się trochę żal jednak nie miałam zamiaru zmieniać zdania. Po chwili German przytuliła Angie, coś jej powiedział i poszedł do gabinetu. Nie powiedziała mu. Już wiedziałam co muszę jutro zrobić.
_______________________________________________________
Jak wena dopadnie to nie ma uproś  Ej ale niech ktoś wytłumaczy babce od niemca czemu nie dałam wypracowania hahah xd /Pala

wtorek, 11 lutego 2014

Opowiadanie cz.30


*León*

Ostatnio mam wrażenie, że z dnia na dzień zbliżam się do Lary. Gdzieś w głębi serca jeszcze zależało mi na Violetcie ale po tym wszystkim co się stało już nie wiem co mam myśleć. Z resztą Lara podobała mi się i to chyba czas żeby zapomnieć o Violetcie. Ona ma teraz swojego Tomaska. Dziś na torze szło mi lepiej niż zwykle. Miałem wyjątkowo dobry dzień. Aż cieszę się, że nie poszedłem do Studia. Może i ominęły mnie zajęcia ale dla takiego wyniku było warto. Za niedługo są ważne zawody. Planuję w nich wystartować. Będzie tam sporo zawodowców ale idzie mi nadzwyczaj dobrze więc myślę, że mam spore szanse na wygraną. Znalazł się jednak dziś jakiś mały punkcik który oczywiście nie był za szczęśliwy. Odkąd odmówiłem Larze to wspólne wyjście jest dla mnie trochę na dystans. Może tamta sytuacja ją trochę speszyła. Niby powinno mnie to cieszyć a jednak tak nie jest. Nie miałbym nic przeciwko gdyby mnie podrywała. Jednak ja tu jestem facetem i chyba pora zacząć działać.
-Lara? Ostatnio pytałaś mnie czy gdzieś razem wyjdziemy…
-Sorki León. Wiem, że jesteś z Violettą i ten teges. Nie chce wam wchodzić w związek. Przepraszam.
-Nie masz za co przepraszać. Właściwie to zastanawiałem się czy ta oferta jeszcze jest aktualna.
-Myślałam, że Cię nie interesuje.
-Więc się myliłaś. – przybliżyłem się do niej i ją pocałowałem. Teraz miałem pewność, że Lara jest dla mnie jeszcze ważniejsza niż myślałem.

*Violetta*

Przez jeszcze dwa dni odpoczywałam. Na szczęście Angie przychodziła do mojego pokoju więc miałam z kim pogadać. Jednakże nie o wszystkim. Bardzo chciałam jej powiedzieć co się teraz dzieje między mną, Tomasem i Leonem jednak było to dla mnie za trudne. Po prostu nie potrafiłam. Moje plany na dzisiaj to porozmawiać z Leonem i dowiedzieć się co ominęło mnie w Studiu podczas mojej nieobecności. Na śniadaniu zjadłam chyba połowę jedzenia ze stołu. Kiedy byłam chora nie miałam zbytnio apetytu, a teraz te pustki w żołądku się odezwały. Kiedy się najadłam miałam już wyjść do Studia. Otworzyłam drzwi a w nich stał... Tomas z bukiecikiem kwiatów!
-Cześć. Przepraszam, że tak bez uprzedzenia ale chciałem Ci zrobić niespodziankę.
-To udała Ci się bo kompletnie się nie spodziewałam.
-Chciałem odprowadzić Cię do Studia. Zgodzisz się ?
-Oczywiście. To miłe. – Po drodze bez przerw rozmawialiśmy. Tomas był mi wtedy bliższy niż kiedykolwiek. Po takim idealnym poranku myślałam, że nie może go nic zepsuć. Jednak stało się. W szkole nie było Leóna. I jak miałam z nim pogadać? To raczej nie jest rozmowa na telefon. Szłam do jego domu ale zatrzymał mnie Andres i powiedział, że go nie ma bo poszedł na tor motocrossowy. Od kiedy on niby jeździ na motorze? Jednak poszłam tam sprawdzić czy to prawda czy po prostu sobie ze mnie żartuje. I zastałam go tam – CAŁUJĄCEGO SIĘ Z LARĄ! To był cios prosto w serce. Leon mnie zdradził. To wszystko co mówił, że mnie kocha i nikt i nic tego nie zmieni to tylko i wyłącznie kłamstwo! Zaczęłam biegnąć. Biegłam przed siebie i dobiegłam aż do Studia. Weszłam do Sali muzycznej i zastałam tam Tomasa. Nie byłam w stanie nic powiedzieć. Całą twarz miałam zalaną łzami. Nic nie mówiąc po prostu go przytuliłam. Wręcz nie chciałam go puszczać. On mnie rozumiał bez słów. Płakał w jego ramionach przez kilka minut. Ona cały czas próbował mnie uspokoić. Później po prostu go przeprosiłam i poszłam do domu. Zamknęłam się w pokoju, położyłam na łóżku i płacząc zasnęłam.

*Camila*

Rano prawie zapomniałam wziąć tableta DJ’a ale w ostatniej chwili sobie o nim przypomniałam. Nie miałam pojęcia co mu powiedzieć. Że wzięłam jego tableta, włączyłam go i przeglądałam jego prywatne pliki bez pozwolenia? Przecież on mnie znienawidzi. I co jeszcze z tym nagraniem. Tym w którym mówi co do mnie czuje. Nie mogę ukrywać, że mi też się podoba ale jeśli mu powiem, że wiem, że mnie kocha i, że czuję to samo to niby taka wesoła wiadomość ale skapnie się, że włączyłam jego tableta. Kiedy doszłam do Studia od razu go zobaczyłam. Biegał po całe szkole jak poparzony.
-Hej DJ ! Co Ci się stało?
-Zgubiłem wczoraj mój tablet! Znaczy wiem gdzie go zostawiłem ale jak po niego poszedłem to go już nie było. A co jak wpadł w niepowołane ręce? A co jeśli ktoś go już sprzedał za grube pieniądze? Dla mnie ten tablet jest święty. Rozumiesz? Mam tam wszystkie najważniejsze dla mnie pliki!
-DJ! Uspokój się! Ja go znalazłam. Patrz. Mam go w ręce.
-O niebiosa! Dziękuj Cami. Naprawdę nie wiem jak Ci się odwdzięczyć. Mam nadzieję, że go nie włączałaś?
-Nie no co ty.
-Na pewno? Bo ja bardzo dobrze Cię znam i wiem, że na pewno zżera Cię ciekawość jaki vlog będzie następny.
-Nie no weeeź. Ja? Niemożliwe.
-Jeśli tak mówisz to wierzę Ci. Teraz muszę lecieć na zajęcia. Narka! – ach ten wariat. Może to trochę dziwne ale to jedna z cech które w nim lubię. Jednak żałuję, że nie powiedziałam mu prawdy. Dziwnie mi trochę będzie. A co gorsza – nie sprawdziłam w końcu tego jego nowego vloga! Znowu będę musiała czekać w niepewności!

*Angie*

Po wczorajszej kolacji z Germanem bardzo się do siebie zbliżyliśmy. Jest lepiej niż kiedykolwiek. Dziś muszę się spotkać z mamą. Póki jest w Buenos Aires chcę spędzić z nią jak najwięcej czasu jednocześnie uważając żeby nie palnąć nic głupiego. Dzisiejszego popołudnia czytałam w salonie swoją ulubioną książkę gdy zadzwonił dzwonek. Olga robiła coś ważnego więc ja otworzyłam drzwi. Kiedy je otworzyłam stała tam osoba której najbardziej nie powinno tu być. TO ZNOWU MOJA MAMA!
___________________________________________________________
Dziwnie się czuję. Ten rozdział pisało mi się wyjątkowo łatwo. No mam nadzieje, że przez to nie zjedzie na jakości. Podoba się ? /Pala

piątek, 7 lutego 2014

Opowiadanie cz.29


*Angie*

Rano mama poszła już do hotelu a ja do Studia. Chciała się jeszcze później zobaczyć ale na szczęście jakoś udało mi się wykręcić. Chciałam spędzić trochę czasu z Germanem o ile będzie miała czas bo ostatnio jest non stop zajęty. Zajęcia bardzo szybko zleciały. Zresztą jeśli robi się to co kocha zawsze czas leci jak szalony. Poszłam do domu i sprawdziłam co u Violetty. Biedulka od kilku dni choruje. W dodatku mam wrażenie, że coś się u niej dzieje niepokojącego i nie chce mi powiedzieć. Zwykle o wszystkim mi mówiła więc jeśli teraz nie chce rozmawiać to musi być coś poważnego. Przeczuwam, że chodzi o Leon i Tomasa ale nie będę naciskać. Gdy zeszłam do salonu zastałam tam Germana…

*German*

Myślałem cały wieczór co przygotować dla Angie. W końcu doszedłem do wniosku, że najlepiej iść z nią do kina a później na jakąś romantyczną kolację. Pomysł w sumie klasyczny ale z ukochaną osobą każda chwilą spędzona razem jest ważna. Pamiętam jak razem z Marią chodziliśmy razem do teatru. Na spektaklu „La Traviata” byliśmy kilkanaście razy jednak nigdy mi się nie nudził bo byliśmy tak razem. Z resztą był dla nas bardzo ważny bo główna bohaterka ma na imię Violetta tak jak nasza córka. Bardzo brakuje mi Marii. Nie wiem czemu ale Angie bardzo mi ją przypomina. Czasami mam wrażenie jak by cząstka Marii była w niej. Jednak nie mogę żyć przeszłością. Maria zginęła w tragicznym wypadku a ja muszę iść dalej. Siedziałam w salonie przeglądając różne papiery gdy z pokoju Violetty wyszła Angie.
-Przepraszam nie chciałam Ci przeszkadzać.
-Właściwie to nie robie nic ważnego. Mogę z tobą chwilkę porozmawiać ?
-Jasne, o co chodzi ?
-Ostatnio nie spędzamy razem dużo czasu. Może wyjdziemy gdzieś razem ?
-A co proponujesz ?
-Kino i restauracja.
-Hmm.. a na jaki film ? – zażartowała.
-Proszę bardzo. Mam tu program na dzisiaj. Wybieraj co chcesz.
-A może „Siódmy kolor teńczy” ?
-Dal Ciebie wszystko.
-Czyli nie podoba Ci się?
-Jasne, że mi się podoba. – zaśmiałem się. – Idę powiedzieć Violi, że wieczór nas nie będzie.

 *DJ*

Przez ostatnie dni kiedy tylko mogłem spędzałem czas z Camilą. Można powiedzieć, że się zaprzyjaźniliśmy. Ona jest jeszcze bardziej cudowna niż myślałem. Uznałem, że lepiej na razie pozostać przyjaciółmi.
Poczekam aż może jej się spodobam. Czasem razem śpiewaliśmy, chodziliśmy na spacery, uczyliśmy się i wygłupialiśmy się. Często dawała mi pomysły na vlogi. Właśnie wykorzystywałem jeden z nich na ławce przed Studiem gdy przypomniałem sobie, że umówiłem się z Brodueyem. Miał mi pomóc z najnowszą choreografią Gregoria. Strasznie trudna a przynajmniej dla mnie. Pobiegłem do Sali od tańca zapominawszy o tablecie. Przypomniałem sobie o nim po dwóch godzinach gdy skończyliśmy próbę. Przerażony pobiegłem tam szybko jak błyskawica. Niestety – tableta już nie było.

*Camila*

A Dj’a naprawdę świetny chłopak. Miło spędza mi się z nim czas. Pewnego dni wyszłam ze szkoły a na ławce leżał jego tablet. Ciamajda pewnie znowu go zapomniał. Nie zastanawiając się wzięłam go ze sobą do domu z zamiarem oddania go jutro. Gdybym teraz go zostawiła mógłby go wziąć kto inny, a dla niego to użądzenie to świętość. Weszłam do domu i coś mnie podkusiło, żeby go włączyć. Byłam z resztą strasznie ciekawa jego następnego vloga. Mówił, że wykorzysta mój pomysł a po jeszcze bardziej podniosło mogą ciekawość. Więc włączyłam go i miałam już kliknąć na odtwarzanie vloga gdy nagle zauważyła plik o nazwie „Rap dla Camili”. Już sama nazwa mnie zaintrygowała więc jak mogłabym tego nie włączyć? Zawartość mnie wręcz zatkała. Ja nie miałam pojęcia, że DJ coś do mnie czuje. Myślałam, że jesteśmy tylko i wyłącznie przyjaciółmi. W sumie to on też mi się podoba ale ja chyba nie jestem sworzona to wyznawania uczuć. Stanęło na pisaniu "D" w serduszku. Ale jakby z nim o tym porozmawiać?

*Angie*

Wieczorem wyszliśmy z Germanem do kina. Film był świetny. Germanowi chyba też się podobał. Po seansie poszliśmy do restauracji. Jedzenie było naprawdę pyszne. Dawno takiego nie jadłam. Podczas kolacji naprawdę świetnie nam się razem rozmawiało. Jak nigdy. Siedzieliśmy tak jakieś dwie godziny a czuliśmy jak by to było dziesięć minut. Mogłabym być tam z nim w nieskończoność. Do domu szliśmy pieszo byle być sam na sam jak najdłużej.
-German dziękuje Ci za ten wieczór.
-Nie ma za co. Dobrze się bawiłaś?
-Wręcz idealnie. Nie mogło być lepiej.
-Bardzo się cieszę. Wiedz, że bardzo Cię kocham. Zrobiłbym dla Ciebie wszystko. – wtedy namiętnie mnie pocałował. Czułam się jak w niebie. German taki kochany a ja go okłamuję. Starałam się jednak nie poznać po sobie zmartwienia i odpowiedziałam:
-Ja też Cię kocham.
_______________________________________________________
Nie było internetu dlatego jest trochę więcej ;D Chyba powinno go brakować częściej bo na dobre mi to wychodzi ;p /Pala

wtorek, 28 stycznia 2014

Opowiadanie cz.28


*Angie*

-Mamo ?! Co ty tutaj robisz ?!
-Angie kochanie! Tyle czasu Cię nie widziałam. No nie myślałam, że kiedykolwiek moja własna córka będzie tak zawiedzona na mój widok.
-Przepraszam mamo. Zaskoczyłaś mnie trochę.
-Nic się nie stało.
-Kiedy przyjechałaś?
-Dziś rano. Dzwoniłam kilka dni wcześniej ale odebrał Pablo. Mówił, że Ci przekaże. Zdążyłam się zakwaterować w hotelu i właśnie do Ciebie szłam. Idę w dobrą stronę prawda?
-Wręcz idealnie. Tuż za rogiem jest moje mieszkanie.
-Więc chodźmy.
-Poczekaj chwilkę. Przepraszam Cię ale bardzo się śpieszę i nie mogę teraz.
-Nic się nie stało. Czasem tak jest, że nie ma się czasu dla starej matki.
-Nie mów tak mamo. Zróbmy tak. Ja załatwię to co mam załatwić i zapraszam na kolację. Co ty na to?
-Oczywiście będę.
-Hahah, dziękuje bardzo. Teraz przepraszam muszę lecieć! – Nie nie nie ! Nie w takim momencie! Wiadomo, że ciesze się, że mogę się zobaczyć z mamą ale to może wszystko zepsuć. Jeśli tylko dowie się, że Violetta tu jest a co gorsza spotykam się z Germanem chyba mnie zapije i powie Germanowi prawdę. Ona nie potrafi kłamać więc nawet gdybym ją przekonała to nic by z tego nie było. Muszę coś wymyślić żeby nic się nie dowiedziała ale póki co muszę znaleźć jakąś wymówkę, że dziś w nocy mnie nie będzie. Siedziałam w salonie i myślałam nad tym gdy ktoś mi zakrył oczy.
-Zgadnij kto to ?
-Hmm..no nie wiem.
-Zgaduj.
-Ten ktoś jest mężczyzną, wysokim i przystojnym. No to pewnie Ramallo.
-No wiesz? Jesteś wredna.
-Też Cię kocham. German chciałam z tobą porozmawiać.
-Co się stało kochanie?
-Wiesz. Obiecałam mojej znajomej, że zajmę się dziś jej dzieckiem i chciałam Ci tylko powiedzieć, że nie będzie mnie dziś w nocy. – trochę się jąkałam mówiąc to bo nie lubie go okłamywać mimo, że cały czas to robię. Bałam się trochę, że zacznie podejrzewać, że coś kręcę. Nie chce żeby pomyślał, że go zdradzam. Nigdy bym tego nie zrobiła.
-Nie ma sprawy. Tylko mnie nie zostaw na zawsze – zażartował.
-Nie ma takiej opcji. – pocałowałam go w policzek o odeszłam. Pod wieczór wyszłam z domu żeby przygotować kolację. Akurat gdy skończyłam przyszła mama. Przygotowałam pieczeń, ziemniaki i wzięłam
od Olgi kilka ciasteczek. Mama przyniosła jeszcze pół-słodkie wino które wypiłyśmy po kolacji. Słuchając cicho muzyki i przy winie zaczęłyśmy wspominać moje dzieciństwo i Marię. Przez chwilę szedł temat Germana. Mama zaczęła wyzywać go jaki jest okropny, że wziął od nas Violettę. Nie chciałam wzbudzać jej podejrzeń ale ja po prostu musiałam jakoś go bronić. To wcale nie jest przyjemne słuchać tyle oszczerstw na osobę którą się kocha. Mama dziwnie się na mnie popatrzyła i zadała pytanie, które najbardziej mnie zaskoczyło.
-A jak Ci się układa z Pablo?
-Że co?
-No z Pablo. To wino nie jest aż tak mocne żebyś zapomniała o swoim narzeczonym.
-A tak, tak Pablo. Całkiem dobrze. – klasycznie stchórzyłam. Gdybym powiedziała, że nie jestem już z Pablo mogłaby coś podejrzewać, że mam kogo innego i zaczęło by się wypytywanie. I co miałabym odpowiedzieć? Że spotykam się z moim szwagrem który zabrał moją siostrzenice na drugi koniec świata? Którego ona tak nienawidzi? Coraz bardziej pogrążam się w kłamstwach i nie wiem już co zrobić. Później posprzątałam i poszłyśmy spać. Nie wiem jak uda mi się utrzymać sekret przez kolejne kilka dni.

*German*

Trochę zaskoczyła mnie informacja, że Angie będzie opiekować się dzieckiem znajomej. Mówiła to jakoś dziwnie. Jak by to nie była całkowita prawda. Jednak ufam jej. Chyba nie jestem aż tak zdesperowany, że by ją śledzić. Jednak zmartwiło mnie to trochę. Może ona mnie zdradza? Chociaż wątpię. Angie taka nie jest. Jednak zdałem sobie sprawę, że ostatnio ją zaniedbuję. Ciągle jestem zajęty pracą lub zamartwiam się Violettą. Muszę coś wymyślić, żeby nasze życie nie zamieniło się w nudną rutynę. Bardzo kocham Angie.
_______________________________________________________
Germangie powraca do akcji ! Myślicie, że Angie uda się utrzymać serker w tajemnicy ? Czy Angelica coś namiesza? A no to się wkrótce dowiecie ^^ /Pala

czwartek, 23 stycznia 2014

Opowiadanie cz.27


*Livi*

Jeszcze nigdy nie byłam tak zadowolona rano. Normalnie ledwo żyje ale dziś jakoś tak byłam szczęśliwa. Może to ze względu na Andresa. Prawdopodobnie. Strasznie się cieszyłam na ten czas który dziś z nim spędzę. Umówiłam się z nim normalnie na ósmą, ponieważ zajęcia zaczynały się trochę później. Podobno Beto zachorował. Całkiem miło nam się spacerowało. Pokazał mi kilka zakątków Studia o których w sumie nie wiedziałam, sale prób w Restó i piękną fontannę w parku. Bardzo fajnie mi się z nim rozmawiało. Nie był
zbyt bystry ale za to zabawny. Wybierałam się z nim zwiedzać La Boca gdy nagle podeszła do nas niska dziewczyna z średnimi blond włosami. Mimo drobności i dziewczęcego ubioru trochę się jej przestraszyłam. Miała bardzo groźną minę. Na początku pomyślałam, że może ma coś do mnie chociaż to by było dziwne bo nigdy wcześniej się z nią nie widziałam. Jedna okazało się coś innego… jak dla mnie nawet gorszego…..
-Oo.. widzę, że już się pozbierałeś.
-Co? Emma? O co Ci chodzi?
-Jak to o co ? Zaled…. – nie słyszałam więcej bo odeszłam. To najwyraźniej była jego dziewczyna a ja wchodziłam im w drogę. Zrobiło mi się strasznie głupio i przykro. W pewien sposób poczułam się zdradzona. Przez chwilę myślałam, że mam jakiekolwiek szanse, ale wychodzi na to, że byłam głupia i tyle.

*Andres*

Miło mi się spacerowało z Livi. Nareszcie mogłem pogadać z jakąś dziewczyną całkowicie swobodnie. Bez żadnych ochroniarzy i innych takich. W pewnym momencie podeszłą do nas Emma.
-Oo.. widzę, że już się pozbierałeś.
-Co? Emma? O co Ci chodzi?
-Jak to o co? Zaledwie kilka dni temu zerwałeś ze mną i już masz nową ?
-Nie to nie tak! Livi to moja koleżanka. Oprowadzam ją po mieście.
-No oczywiście. Już Ci uwierzę.
-Kiedy to prawda!  Z resztą obydwoje uznaliśmy, że lepiej zerwać więc nie wiem w czym problem?
-Wiesz nie chce mi się z tobą gadać. – i poszła. Nie mam pojęcia o co jej chodziło. Myślałem, że my to zamknięty rozdział a tu proszę. Niezła ironia, że jeszcze niedawno nie mogłem znaleźć dziewczyny a teraz nie mogę się jej pozbyć. Jednak najbardziej było mi przykro z tego powodu, że Livi musiała słuchać tej rozmowy. Jednak kiedy się odwróciłem to jej nie było. Może się wystraszyła. Nie miałem czasu na myślenie i pobiegłem z nadzieją, że ją dogonię. Biegłem przez cały park. Zmęczyłem się jak nigdy. Nie wiem jak Leon to robi. Na szczęście zauważyłem ją idącą w stronę ulicy. Resztkami sił dokuśtykałem do niej.
-Livi! Zaczekaj! Czemu odeszłaś?
-Przepraszam. Nie chciałam przeszkadzać tobie ani twojej dziewczynie.
-Co? Emma nie jest moją dziewczyną.
-Jak to nie? To czemu zrobiła Ci taką scenę zazdrości?
-Bo do niedawna byliśmy razem i chyba się z tym jeszcze nie pogodziła.
-Zerwałeś z nią? Ale czemu ?
-No..no bo… nie układało nam się. Właśnie. A czemu pytasz?
-A nie. Ja tak tylko.
-Dobrze. Więc idziemy dalej? O ile dobrze pamiętam, cel – La Boca.
-Tak właśnie.. La Boca.

*Angie*

Minęło już kilka dni odkąd Ramallo i Olga znają mój sekret. Na szczęście żadne z nich się nie wygadało. Ostatnio zaczęły mnie znowu szarpać wyrzuty sumienia, że powinnam powiedzieć Germanowi prawdę ale po prostu nie mam odwagi. To zaszło tak daleko. Jednak wiedziało o tym za dużo osób i wiem, że będę musiała w końcu wszystko powiedzieć. Szłam po zajęcia ze Studia. W pewnym momencie coś kazało mi iść inną drogą. Tą bliżej mojego mieszkania. W pewnym momencie zauważyłam na chodniku znaną mi osobę. Zatkało mnie. To była moja mama!
_______________________________________________________
Uuuu... Angelica wróciła. Myślicie, że fabuła się popląta ? Tajemnicaaa ;p 
ps: "La Boca" to po hiszpańsku znaczy "usta" więc wiecie o co mi chodziło tam na końcówce XD /Pala

sobota, 11 stycznia 2014

Opowiadanie cz.26


*Violetta*

Kiedy się obudziłam, leżałam na stołkach obok okna w Studiu. Nie bardzo rozumiałam o co chodzi, ale Pablo opowiedział mi co się stało. Przypomniałam sobie, że miałam porozmawiać z Leónem ale on już wracał na scenę z Larą. No cóż. Najwyraźniej przerwałam im występ. Chciałam wrócić do domu sama ale Tomas uparł się, że samej mnie nie puści i odprowadził mnie. W sumie to nawet miłe. Na szczęście okazało się, że tata nie dowiedział się o tym, że wyszłam.

*DJ*

Prezentacja piosenki wyszła nam genialnie ! Planowaliśmy z Maxim po lekcjach iść do uczcić w Restó ale przypomniałem sobie o moim planie. Wróciłem do domu, rzuciłem plecak w kąt i zabrałem się za nagrywanie. Wolałem to robić u siebie ponieważ w Studiu Camila mogła mnie zobaczyć. Jestem freestylerem więc pisanie tekstu poszło mi bardzo szybko i wykorzystałem bit który zrobiłem już jakiś czas temu. Wystarczyło tylko włączyć kamerkę i nagrać. Kiedy skończyłem i miałem już wrzucić….. zabrakło prądu. Akurat w takim momencie ! Chyba mam największego pecha na świecie. Bogu dzięki miałem to zapisane na pendive’a. Poszedłem więc do Studia, usiadłem na ławce i zacząłem pracę. W pewnym momencie usiadł obok mnie Camila. Przestraszyłem się jak diabli ! Szybko zasłoniłem ekran tableta żeby nic nie zobaczyła. Chyba zapadłbym się pod ziemie gdyby to teraz zobaczyła.
-Co tam robisz ?
-A nie, to nic, tak sobie tylko…
-Hahah co ty wygadujesz ? Ukrywasz coś przede mną ?
-Nie, coś ty ?
-No to weź mi powiedz co robisz ?
-Yyyy… właśnie nagrywam nowy filmik na bloga.
-Wow super! A tak w ogóle nie wysłałeś mi jeszcze linka.
-Całkowicie zapomniałem, przepraszam. Masz jakąś kartkę ? Zapiszę Ci.
-Mam. – napisałem jej adres. Naprawdę nie wiem jak mogłem zapomnieć. Głupi ja. Jednak dobrze, że do mnie tu podeszła. Wstawiłbym piosenkę, a Camila by jej nie zobaczyła. Z resztą teraz nie wiem czy ją wstawiać. Kiedy pisałem adres URL na kartce Camili przypadkowo zauważyłem, że na drugiej stronie było napisane „D” w serduszku. Pewnie chodzi o tego Daniela z mojej grupy.
-A o czym teraz nagrywasz? Zapytała Cami.
-A tak tylko opowiadam o tym co mnie spotyka w Studiu.
-Fajnie. A tak w ogóle chciałam Ci powiedzieć, że świetnie wypadłeś z Maxim na zajęciach.
-Dzięki! Ty też byłaś genialna.
-Ej, a może zarapujemy coś razem?
-To ty rapujesz?
-No w sumie poduczyłam się czegoś od Maxiego. Przyjaźnimy się już tyle czasu, że można się nauczyć od niego tego i owego.
-No to dajesz ! –włączyłem nagrywanie – Wszystko to, to kampania plotkarska! Jeszcze kilka ogólników przy użyciu ozdobników! Witajcie wszyscy! Jestem dzisiaj przed Studiem razem z Camilą. Twierdzi, że umie rapować więc sami to oceńcie! – ja zacząłem a potem dołączyła Cami. Nie spodziewałem się, że jest tak dobra. – No i jak myślicie moi drodzy? Jak tam daje 10 na 10 a wy ? Piszcie w komentarzach. Wszystko to to kampania plotkarska! Jeszcze kilka ogólników przy użyciu ozdobników!
-Dzięki DJ. Też jesteś świetny.
-Dziękuje. Muszę już iść pa.

*Livi*

Biedna Viola. Mam nadzieję, że nic jej się nie stało. Po obowiązkowych zajęciach miałam jeszcze dodatkowe z Angie. Musiałam poćwiczyć śpiew. Z tego co wiem to prawie przez to nie dostałam się do Studia 21. Angie jest genialna. Już po pierwszych takich zajęciach powiedziała, że jest lepiej. Gdy skończyłam wychodząc ze Studia widziałam DJ’a i Cami. Fajnie, że się dogadują. Postanowiła przejść się na spacer. Po drodze widziałam pełno par. Jedni siedzieli na ławce i śmiali się razem, kolejni spacerowali, a jeszcze inni się całowali. Poczułam się samotna. Szłam tak dalej zamyślona patrząc w ziemię gdy niechcący wpadłam na Andresa.
-Oj przepraszam Cię najmocniej. Nie chciałam.
-Nic się nie stało.
-Co ty tu robisz ?
-Właściwie idę do domu ale jak tak teraz patrzę to w sumie nie wiem gdzie jestem. Jeszcze czasami się gubię.
-Ja też na początku się gubiłem. Jak chcesz to Cię odprowadzę, a jutro pokażę okolice ?
-Dobrze, dzięki. – okazało się, że byłam całkiem niedaleko domu. Niestety nie zdążyłam za długo porozmawiać z Andresem ale jutro będzie czas jak będzie mnie oprowadzał.
_______________________________________________________
I kto by pomyślał, że napisała to na spontanie xd Starałam się żeby było jak najdłuższe  /Pala

wtorek, 7 stycznia 2014

Opowiadanie cz.25


*Violetta*

Wstałam dziś rano w średnim humorze. Z jednej strony źle się czułam i nie chciało mi się iść do Studia ale z drugiej nie chciałam zawieść ani Livi ani Tomasa. Wiem, że mówił żebym została ale nie chcę tak. Zebra lam się i zeszłam dyskretnie na dół. Oczywiście Olga mnie zatrzymała i zaczęła przesłuchanie. Po kilkuminutowej rozmowie udało mi się ją przekonać żeby puściła mnie na tą jedną lekcje. Prawie spóźniłam się na zajęcia między innymi przez tą rozmowę z Olgą i idąc do szkoły jakoś tak dziwnie powoli mi się szło. Gdy weszłam do klasy na scenę wchodzili akurat DJ i Maxi. Spokojnie stanęłam z tyłu i słuchałam. Naprawdę spodobała mi się ta piosenka. Jakoś w połowie niej zauważyła mnie i podszedł.
-Hej, jednak jesteś.
-Tak. Nie czuje się najlepiej ale nie chciałam was zawieść.
-Violu mówiłem, że jeśli się źle czujesz to nie musisz przychodzić.. – Tomas nie skończył mówić bo okazało się, że Maxi i Dj skończyli i Pablo ich oceniał. Gdy skończył zaczął mówić.
-Dobrze. Widzę, że Violetta już jest to proszę na scenę. – mimo wszystko trochę się stresowałam. Mój głos nie jest taki jak zawsze bo niedawno dopiero przeszła mi chrypka. Na szczęście Tomas dodał mi otuchy.
-Nie bój się. Najwyżej popatrz na mnie. Będę tam z tobą. – najchętniej bym go wtedy przytuliła ale trzeba było już iść zaśpiewać. Weszłam na scenę i przełknęłam ślinę. Gdy Tomas zaczął grań na gitarze wszystkie złe myśli i problemy zniknęły. Jak zawsze gdy z nim śpiewam. Gdy skończyliśmy Pablo był zachwycony.
Reszta uczniów też. No może oprócz Ludmiły ale to nie ważne. Cieszę się też, że nie odstawiłam z Tomasem żadnej szopki bo Leon znowu by się złościł. W dodatku po zajęciach chciałam z nim pogadać. Po nas występował właśnie on z Larą. Stało się wtedy coś czego zupełnie się nie spodziewałam. Zaczęli śpiewać piękną piosenkę o miłości. Przez chwilę pomyślałam, że Leon pisał ją z myślą o mnie ale później było... inaczej. Śpiewał z Larą patrząc jej głęboko w oczy. Tak jakby byli jednością. Byłam w tym momencie mieszanką emocji. Jednocześnie byłam zaskoczona, zdenerwowana, smutna i zmęczona. Myślałam, że zaraz zapadnę się pod ziemię ale jednak po prostu na nią upadłam ponieważ... zemdlałam.

*Leon*

Dziś na zajęciach u Pablo prezentowaliśmy swoje piosenki. Po Violetcie, Tomasie i Livi wyszliśmy ja i Lara. Zaprezentowaliśmy „Podemos”. Szło nam bardzo dobrze gdy w pewnym memencie Viola zemdlała ! Przerwałem granie i podbiegłem do niej. Razem z Pablo i Tomasem podnieśliśmy ją i położyliśmy na stołkach obok okna, które na szczęście było otwarte. Bogu dzięki po 15 minutach się ocknęła. Z jednej strony martwiłem się a z drugiej nadal byłem zły. Z tego co wiem to do domu Violette odprowadził ten cały Tomas. Wróciłem na scenę z Larą i Pablo kazał nam zacząć jeszcze raz. Oczywiście Pablo nam zaliczył. Po zajęciach poszliśmy na tor.
-León ! poczekaj ! nie wsiadaj na motor !
-Co się stało ?
-Zapomniałam, że hamulec jest poluzowany. Weź motor zapasowy.
-No weź. Na tym gruchocie ledwo da się jeździć.
-Oj nie marudź. Jutro ten będzie już naprawiony.
-Dobra.
-Yyy… León ! Jeszcze jedno. Może później wyskoczymy gdzieś razem?
-Są jakieś nowe miejsca gdzie można jeździć ?
-Nie, tylko…
-To o co Ci chodzi ?
-Myślałam, że jestem dla Ciebie kimś więcej niż mechanikiem…- wtedy odeszła. Szczerze mówiąc zatkało mnie. W sumie ona też nie była dla mnie obojętna. Ale nie spodziewałem się.
_______________________________________________________
No trochę się namęczyłam nie powiem. mie miałam za bardzo pomysłu ale myślę, że jakoś to będzie  /Pala