sobota, 28 września 2013

Opowiadanie cz.14

*German*

Już nie mogę wytrzymać z Jade. Cały czas męczy mnie przygotowaniami do ślubu. Najgorsze jest to, że ja nie mogę się z nią ożenić. Zmęczony poszedłem do kuchni, ale zastałem tam płaczącą Angie.
-Angie co się dzieje ?
-To nic German. –wziąłem ją za ręce.
-Angie powiedz. Możesz mi zaufać.
-German to naprawdę nic takiego. Po prostu pokłóciłam się trochę z Pablo i  tyle.
-Trochę ? Takie trochę, że aż płaczesz ? – aby ją pocieszyć, przytuliłem ją. Chwilę później zaczęliśmy się całować. Bałem się trochę, że zrobiła to ze względu na emocje ale nie. To był prawdziwy pocałunek.
-German ja… - wtedy usłyszeliśmy straszliwy krzyk. Okazało się, że Jade stała obok wejścia do kuchni.
-Germanie możesz mi to wytłumaczyć ?
-A więc widzisz Jade…
-Ach rozumiem, to ona Cię pocałowała. To może ją wyrzuć! Ja wiedziałam, że ona chce mi Cię ukraść.
-Nie Jade. Chodzi o to, że ja ją kocham.
-CO PROSZĘ ?! Jak to ?
-Taka prawda.
-Ale German co ty wgadujesz? Co będzie z nami ?

-Myślę, że powinniśmy zerwać. Wybacz mi. Proszę żebyś wyprowadziła się do wieczora. – zauważyłem wtedy, że Angie z nami nie ma. Trochę się przestraszyłem ale zachowałem spokój i wyszedłem z kuchni do salonu. Poszedłem jeszcze sprawdzić czy nie jest czasem w swoim pokoju ale nie było jej. Zacząłem więc do niej dzwonić. Dzwoniłem kilka razy i nie odbierała. Zacząłem się jeszcze bardziej martwić. Nie było jej już dosyć długo. Usiadłem w gabinecie i spokojnie czekałem gdy usłyszałem w salonie głosy Angie i Jade…

*Angie*

Gdy wyszłam od Pabla poszłam prosto do domu. Gdy weszłam, jeszcze nie zdążyłam zamknąć drzwi i usłyszałam irytujący głos Jade.
-To ty! Wiedziałam! Wiedziałam, że chcesz mi ukraść narzeczonego ! – nawet nie odpowiedziałam kiedy ona zaczęła mnie szarpać.
-Jade! Przestań! To boli! – Na całe szczęście z gabinetu właśnie wyszedł German i odsunął ją ode mnie.
-Co ty robisz? Proszę żebyś już wyszła.
-Jeszcze tego pożałujesz Germanie. Żegnaj. – dopiero wtedy zauważyłam, że przez ten cały czas stały obok niej walizki. Kiedy już wyszła zaczęłam rozmowę z Germanem.
-Zerwałeś z nią?
-Tak. – przybliżył się do mnie.
- Kocham Cię Angie. I tylko z tobą chcę być. – automatycznie podniosły mi się kąciki ust. Przytuliliśmy się i wyszeptałam mu:
-Ja też Cię kocham.

Wieczorem gdy czytałam książkę przyszła do mnie Viola.
-Hej Angie. Czemu nie było Cię w Studiu ?
-A no, pokłóciłam się trochę z Pablem i jakoś tak się zdenerwowałam, że nie byłam w stanie prowadzić lekcji.
-To rzeczywiście tylko trochę.
-Ale śmieszne. Idź już lepiej spać. – Violetta wyszła, a ja zdałam sobie sprawę co zrobiłam. Przecież German to mój szwagier ! Ja z nim nie mogę być. Zerwałam się z łóżka i udałam się w stronę jego pokoju. To zaszło już za daleko. Muszę mu powiedzieć całą prawdę. Weszłam do niego. Jeszcze nie spał.
-Cześć, możemy chwilkę porozmawiać ?
-Oczywiście… - wtedy zadzwonił jego telefon.
-Przepraszam muszę to odebrać. Poczekaj tu chwilkę. – German wyszedł na korytarz a ja usiadłam na łóżku. Strasznie się denerwowałam. Myślałam cały czas jak mu to powiedzieć. Z tego wszystkiego – zasnęłam. Obudziłam się jeszcze gdzieś w środku nocy. Obok mnie leżał German. Zorientowałam się, że straciłam ostatnią szansę na powiedzenie mu prawdy. Przytuliłam się do niego i ponownie zasnęłam.

*German*

Wieczorem miałem już iść spać kiedy przyszła Angie.
-Cześć, możemy chwilkę porozmawiać ?
-Oczywiście… - wtedy zadzwonił mój telefon. To był Pan Rodriguez. Skoro dzwoni tak późno to musiało być coś ważnego. I tak było. Gdy skończyłem rozmowę i weszłam do pokoju okazało się, że Angie zasnęła. Przykryłem ją i położyłem się obok.
_________________________________________________________
Po sporej przerwie, nowy rozdział. Myślę, że się spodobał /Pala

środa, 25 września 2013

Opowiadanie cz.13


*Angie*

Kolejnego dnia poszłam z Violettą do Studia. Ból głowy na szczęście ustał. Nie wiem jakim cudem był tak długo! Ale nie ważne. Przy okazji będę mogła zobaczyć się z Pablo. Stęskniłam się za nim. Gdy doszłyśmy do Studia odczułam radość. Bardzo lubię to miejsce i wesołe twarze uczniów. Violetta od razu pobiegła na zajęcia z Beto. Trochę mnie to zdziwiło, ponieważ zajęcia się zaczynają dopiero za 15 minut. Wydaje mi się, że ona kogoś unika. Chyba będę musiała z nią o tym pogadać. Weszłam do pokoju nauczycielskiego i oczywiście zastałam tam mojego chłopaka.
-Cześć Pablito! Stęskniłam się. – On jednak chyba nie podzielał mojego entuzjazmu. Miał zdenerwowaną minę. Aż się przestraszyłam. - Co się dzieje ?
-No ja nie wiem czy tak tęskniłaś. Chyba miałaś dobre pocieszenie. - Kompletnie nie rozumiałam jego słów. Jakby były w innycm języku. To co mówił bylo... bez sensu.
-Co? O czym ty mówisz?
-O tobie i Germanie. Widziałem was wczoraj przytulających się w parku!
-Daj spokój. To był po prostu odruch radości! Nie zaczynaj znowu o tym samym!
-Ja mam nie zaczynać ? Mam wrażenie, że wina nie leży po mojej stronie.
-A czy po mojej ? To było zwykłe przytulenie. Problem leży w tobie, że jesteś zazdrosny o byle jaką błahostkę i o to, że mnie śledzisz!
-Ja Cię nie śledziłem tylko przypadnie przechodziłem tamtędy.
-Tak właśnie i dlatego chowałeś się za drzewem.
-No to coś Ci się chyba przewidziało.
-Nie! Wiesz co? Mam dosyć. Wychodzę!
-A idź ! – Wyszłam na maksa zdenerwowana nie zważając na to czy uczniowie mnie taką zobaczą czy nie. Oczywiście Pablo zazdrośnik musiał mi popsuć cały dzień. Udałam się prosto do domu. Musiałam się oderwać od tego wszystkiego. Jednak po drodze nie mogłam przestać myśleć o tym wszystkim co powiedział mi Pablo. Jeszcze nigdy się z nim tak nie pokłóciłam. Weszłam do domu, usiadłam w kuchni i zaczęłam płakać. Po chwili wszedł German.
-Angie co się dzieje ?
-To nic German. – wzięłam torebkę i już miałam się udać do wyjścia gdy German chwycił mnie za ręce.
-Angie powiedz. Możesz mi zaufać. - Jego ton głosu był spokojny i jakby... przejmował się.
-German to naprawdę nic takiego. Po prostu pokłóciłam się trochę z Pablo i  tyle.
-Trochę? Takie trochę, że aż płaczesz? – Swoją dłonią otarł jedną z łez spływających po moim policzku a później przytulił. W jego ramionach poczułam się tak bezpiecznie, że najchętniej już nigdy bym go nie puszczała. To było to czego w tamtym momencie otrzebowałam najbardziej. Jednak chwilę póxniej puściłam go. Spojżałam w jego oczy. Były takie głębokie, że utonęłam w nich bez szans na ratunek. German przybliżył
swoją twarz do mojej i... pocałował mnie. To było uczucie którego nie da się opisać słowami. Każde muśnięcie naszych ust było inne. Oddałam się temu całkowicie. Niestety szybko zdałam sobie sprawę z tego co robię. Niechętnie oderwałam się od Germana.
-German ja… - i wtedy usłyszeliśmy strasznie głośny krzyk. Okazało się, że przez ten czas obok drzwi do kuchni stała Jade. Miała szeroko otwarte usta jaby lekarz badał jej gardło.
-Germanie możesz mi to wytłumaczyć? - Zapytała oburzona szatynka.
-A więc… - nie wiem co dalej bo wyszłam z domu. Nie wiem czemu. Powinnam tam zostać i jakoś to wytłumaczyć. Nie chce aby German miał przeze mnie kłopoty. Ale odwrotu już nie było. Wyszłam. Zaczęłam spacerować po parku. Nie wiem ile czasu tak chodziłam, ale bardzo długo. Myślałam. Myślałam o wszystkim co się ostatnio stało. I ten pocałunek. Zorientowałam się, że nie zrobiłam tego z powodu emocji jakie na mnie ciążyły. Ja go po prostu kocham. Gdyby tak nie było pewnie bym żałowała, że go pocałowałam. Jednak było inaczej. Byłam szczęśliwa. Popatrzyła na telefon i okazało się, że mam 23 nieodebranych połączeń od Germana. To słodkie, że się o mnie troszczy. Ale oprócz tego były jeszcze 3 od Pabla. Czego on ode mnie chce? Zauważyłam też wtedy, że kiedy była z Germanem Pablo kompletnie znikł z moich myśli. Jakby nie istniał. Może on dla mnie nie istniał jako... ktoś z kim mogłabym wiązać swoją przyszłość. Był dla mnie bardziej jak brat, a nie partner. Nie chciało mi się do niego oddzwaniać więc poszłam do Studia. Większość zajęć się już skończyło więc było sporo mniej uczniów. Musiałam przy okazji z nim zerwać. Z jednej strony nie chciałam tego robić bo wiem, że mimo kłótni jemu zależy na nas, ale z drugiej należy mu się prawda. Weszłam do gabinetu Pabla.
-O Angie jesteś. - Pablo gwałtownie odwrócił się w moją strinę. -  Ja, ja bardzo chciałem Cię przeprosić. To przez zazdrość. Proszę wybacz mi. - Błagał. Serce mi się kroiło na myśl tego co muszę mu powiedzieć. Lekko zagryzłam wargę i postanowiłam przekazać mu "złą wiadomość" najdelikatniej jak potrafię.
-Nie ma sprawy Pablo ale tak być nie może.
-Wiem i przepraszam jeszcze raz. Już nie będzie takich akcji.
-Pablo ja chciałam przez to powiedzieć, że z nami koniec.
-Co ? Czemu ?
-Pablo to... między nami nigdy nie było tego szczególnego uczucia. Wybacz mi. – Po tych słowach wyszłam. Miało być delikatnie a wyszło jak zwykle. W stresie jestem do niczego. Było mi go szkoda. Wole jednak być znowu jego przyjaciółką. Tak było najlepiej.
_________________________________________________________
No, aż chętnie mi się to wrzuca XD Dziś dłuuuższe o Angie. Mam nadzieje, że się podoba  /Pala

poniedziałek, 23 września 2013

Opowiadanie cz.12


*Angie*

Następnego dnia od rana bolała mnie głowa. Zeszłam na śniadanie i nawet nie miałam humoru z nikim rozmawiać. Violetta poszła później na zajęcia, a German i Ramallo zajęli się swoimi sprawami. Poszłam więc do kuchni do Olgi.
-Cześć Olgita. - Powiedziałam niezbyt entuzjastycznie.
-Co się stało słoneczko? - Gosposia od razu zauważyłam, że nie czuję się do końca dobrze.
-Nic takiego. Boli mnie głowa...
-To ma być nic? Wiesz... bóle głowy mogą być objawem udaru i innych ciężkich chorób. Myślisz, że jak się ma raka to głowa nigdy nie boli? - Olga zaczęła wymyślać jakieś bzdury które kompletnie nie miały sensu. - Dzwonić po lekarza?
-Nie. To tylko zwykły ból głowy. Masz może aspirynę?
-No ja nie byłabym taka pewna. - Nie dawała za wygraną. - Ale jak chcesz to proszę. Mam tu aspirynę. - Wzięłam dwie pigułki do ust i popiłam wodą mineralną. Ból jednak nie ustawał więc ostatecznie postanowiłam wybrać się na spacer aby zażyć świerzego powietrza. Przy wyjściu spotkałam Germana.
-Cześć, gdzie idziesz? - Zapytał.
-Na spacer. Boli mnie trochę głowa.
-Można się przyłączyć?
-Jasne. – chodziliśmy tak po parku rozmawiając o różnych rzeczach. Jeszcze nigdy nie rozmawiało mi się z nom tak swobodnie. Nagle zadzwonił do niego telefon. Nie wiedziałam kto to ani o co chodzi ale zauważyłam, że to dobra wiadomość bo German był naprawdę szczęśliwy podczas tej konwersacji. Po skończonej rozmowie zaczął mówić.
-To był pan Rodriguez. Zgodził się rozpocząć współpracę !
-To świetnie. Gratuluję ! – z radości aż się przytuliliśmy. Dwie sekundy później popatrzyłam lekko w lewo i zobaczyłam, że ktoś nas obserwuje. Nie wiem kto ponieważ szybko schował się za drzewem. Wolałam nie wnikać kto to i zawróciliśmy do domu. Weszłam do swojego pokoju i zasnęłam. Dopiero pod wieczór obudziła mnie Violetta, żebym zeszła na kolacje. Zjadłam i poszłam dalej spać. Jutro wracam do Studia. W sumie to nawet się cieszę bo trochę nudziło mi się w domu.
___________________________________________________________
Tak. Krótkie. Ale lepsze to niż nic !  /Pala

sobota, 21 września 2013

Opowiadanie cz.11


*Angie*

Był już wieczór i przyszedł pan Rodriguez z żoną. Podeszliśmy się przywitać. Wydawali się być bardzo mili. Usiedliśmy przy stole, zaczęliśmy kolację, a German i pan Rodriguez rozmawiali o interesach i innych sprawach. Nie do końca rozumiałam to wszystko. Jak na mnie były stanowczo zbyt skomlikowane. Zaczęło mnie to nudzić więc zaczęłam rozmawiać z Panią Rodruguez. Violetta także była strasznie znudzona więc przyłączyła się do naszej kowersacji. A o czym rozmawiałyśmy? Jak to kobiety! Od ubrań do kosmetyków, aż do spraw z życia codziennego. Nie wiedziałam już wtedy o czym rozmawia German gdy nagle pan Rodriguez postanowił wznieść toast za… szczęśliwą parę – Germana i Angie. Trochę dziwnie się poczułam. Wypiliśmy toast kiedy państwo Rodriguez zaczęli wołać – "gorzko! gorzko! gorzko!" Nie wiedziałam co zrobić więc szurnęłam lekko łokciem Violettę żeby coś zrobiła, a ona swoim szybkim tokiem myślenia udała, że się zakrztusiła. Genialna po prostu. Zaraz po tym jak „udało się to opanować” zmienił
am temat. Było gorąco. I to bardzo. Chwilę później poszłam do kuchni napić się wody. Wtedy przyszedł także German, i usiadł obok mnie.
-Wszystko dobrze ?
-Tak, oczywiście. Tylko zrobiło się trochę niebezpiecznie, że tak powiem.
-Rzeczywiście.
-No bo jak ja mogłabym z panem… - Wtedy mój wzrok padł na oczy Germana. Zamilkłam. Jego czekoladowe tęczówki usunęły wszystkie moje myśli. Nagle German zaczął się do mnie zbliżać. Był coraz bliżej i bliżej. A ja... nie odsunęłam się. A wręcz przeciwnie. Robilam to samo. Prawie doszłoby do pocałunku gdyby nie weszła do kuchni pani Rodriguez.
-Aj nie przeszkadzajcie sobie. Chciałam tylko powiedzieć, że z mężem już będziemy się zbierać.
-Ach, dobrze. Odprowadzę was. – powiedział German po czym wyszli z kuchni. Ja już sama nie wiem co się ze mną dzieje. Przestaje się kontrolować. Napiłam się wody i poszłam do salonu. Państwo Rodriguez już wychodzili. W sumie nawet szkoda. Fajnie się z nimi rozmawiało. Później German podszedł do mnie.
-Angie, dziękuje Ci za pomoc.
-Nie ma za co. Było mi miło. – uśmiechnęłam się i poszłam do swojego pokoju.
___________________________________________________________
No to dziś trochę krótsze. Brak weny ;C I tak wg. to teraz opowiadania będą trochę żadziej. No wiecie. Nauka = mało czasu. /Pala

Opowiadanie cz.10


*Violetta*

Następnego dnia tata powiedział mi, że dziś na kolacje przyjdzie jakiś ważny osobnik z żoną i żebym od razu po zajęciach wróciła do domu. No w sumie nic innego nie miałam do zrobienia. Zaraz po  śniadaniu poszłam do Studia. Tym razem sama bo Angie jest na zwolnieniu. Od razu po przyjściu przyszłam na zajęcia Pabla.
-Witam, witam. Na wstępie powiem wam, że poprzednie ćwiczenie wypadło genialnie. Dziś zadanie w parach. Więc tak, widzę nowe twarze to na początek was przyporządkuje. No to tak: Lara z Leónem, Dj z Maxim, Marco z Francescą, Broduey z Andresem (…) o Livi jeszcze o tobie zapomniałem. No to może przyłącze Cię do jakiejś pary. No to Tomas i Violetta. Wy będziecie razem i jeszcze z wami Livi. No to chyba wszyscy. A więc zadanie. Macie skomponować piosenkę. Tematyka dowolna. Powodzenia. – Nie ! tylko nie Tomas. Tego właśnie się obawiałam. Na szczęście nie będziemy sam na sam tylko będzie z nami Livi. Tak ogólnie to bardzo ją lubię. Myślę, że nawet możemy się zaprzyjaźnić. Po skończonych zajęciach szłam kawałek drogi z Livi.
-Violu mam pytanie.
-Co jest ?
-Co za chłopak, ten taki wysoki który stał obok Leóna na zajęciach Pabla ?
-To Andres. Nie gadaj, że Ci się podoba ?
-Niee… znaczy… trochę.
-Nie pocieszę Cię ale on chyba ma dziewczynę.
-No szkoda. – chwilę później Livi skręciła w inną stronę a ja poszłam prosto do domu. Miałam jeszcze dzisiaj geografię z Angie a potem ta kolacja. Weszłam do domu, Olga już gotowała na tą kolacje, a ja od razu poszłam do swojego pokoju i zaraz przyszła Angie. Zaczęłyśmy lekcje ale zauważyła, że Angie jest jakaś zdenerwowana.
-Angie co się dzieje ?
-Nie, nic. Jestem tylko trochę zestresowana.
-Czemu niby ?
-No widzisz to taka trochę niezręczna sytuacja. Bo widzisz, Jade i Matias wychodzą na jakiś pokaz i twój tata poprosił mnie żebym udawała jego partnerkę…. Dziwne co nie ?
-Hahah mnie to nawet trochę rozbawiło.
-No co w tym śmiesznego ? To po prostu przysługa.
-Hmm.. przysługa mówisz. A może coś więcej.
-Violetta nie gadaj bzdur ! Przecież wiesz ja bym nie mogła. Jestem przecież twoją ciotką! - Dla bezpieczeństwa ostatnie zdanie wypowiedziałam szeptem.
-Oj nie złość się tak. – przeszłyśmy wtedy już do lekcji. Nadszedł wieczór. Olga nakryła już do stołu. Czekaliśmy już tylko na gości. Około godziny 19:00 przyszedł pan Rodriguez z żoną…
_______________________________________________________
No to dziś nie ma szału ale wstawić coś trzeba ;p Nie bójta się ja o was nie zapomnę  /Pala

wtorek, 17 września 2013

Opowiadanie cz.9


*Violetta*

Dziś rano wstałam z całkiem dobrym humorem. Cieszyłam się, że tak szybko wypuszczą Angie ze szpitala. Ale samopoczucie zepsuła mi myśl o tym, że dzisiaj znowu będę musiała śpiewać z Tomasem. Wczoraj na próbie aż zaczęło boleć mnie serce. Miała ochotę przytulić go i nie puszczać. Ale nie mogę zapomnieć o Leónie. Szybko się zebrałam i wyszłam do studia. Przy wejściu spotkałam Leóna. Nie chciałam żeby coś podejrzewał więc uśmiechnęłam się.
-Cześć kochanie. Jak tam gotowa ?
-Owszem. – I oczywiście Violetta jak to Violetta. Musiałam skłamać.
-Wiesz może chodźmy już na lekcje. Nie chcę się spóźnić.
-No to przynajmniej mnie przytul.
-Hahah, no dobrze. – przytuliliśmy się i weszliśmy do klasy. Już praktycznie wszyscy byli. Brakowało tylko Andresa i Napo ale na szczęście przyszli za pięć minut.
-Dzień dobry dzieciaki. To może na pierwszy ogień pójdzie grupa druga ? Zapraszam na scenę. – na scenę wyszła Ludmila i pozostali. Wykonali pop’ową wersję „Te creo”. Szczerze to nawet mi się spodobało. Trochę mnie śmieszyła mina Ludmily gdy śpiewała. Pablo oczywiście im zaliczył. Teraz przyszła kolej na nas. Ostatnio tak się stresowałam przed przesłuchaniem do Studia. Wyszłam na scenę i spojrzałam na Tomasa. Nie wiem czemu ale się uspokoiłam. Uśmiechnęłam się i zaczęłam śpiewać. Oczywiście.. ehh… chyba nie muszę mówić co się ze mną działo. Pod koniec zaczęły napływać mi łzy do oczu. Kiedy skończyłam śpiewać – odetchnęłam.
-WOOW ! To było naprawdę świetne. Skąd ten pomysł żeby akurat blues. Ogólnie ta piosenka mnie wręcz przeszyła. Oczywiście zaliczone. Tak więc obydwie grupy były super. Widzimy się na jutrzejszych zajęciach. – potem jeszcze miałam zajęcia z tańca i muzyki. Kiedy wychodziłam ze Studia spotkałam Angie. Ucieszyło mnie to.
-Hej Angie ! Jak dobrze, że wróciłaś.
-Też się cieszę. A co się stało ? Jade znowu Ci dokuczała ?
-Nie. Po prostu się za tobą stęskniłam.
-Ale nie o to mi chodzi. Widziałam przed chwilą jak byłaś strasznie smutna.
-Nieważne Angie. Jestem po prostu zła na siebie. Nie chcę o tym teraz rozmawiać.
-Dobrze. Poczekaj chwilę muszę porozmawiać z Pablem.
-Ok. Czekam ! – po chwili zastanowienia poszłam za Angie. Nie chciałam wpaść na Tomasa. Już wchodziłam do pokoju nauczycielskiego kiedy usłyszałam słowa Pabla:
-Kiedy zamierzasz powiedzieć Violi i Germanowi prawdę ? – bardzo mnie to zdziwiło.
-Jaką prawdę ?! Angie co ty przede mną ukrywasz ?
-Violu to nie tak, bo…
-Nie Angie dosyć. Myślałam, że ten dzień nie może być gorszy. Dziękuje bardzo ! – byłam wściekła. Nawet Angie coś przede mną ukrywa. To straszne. Pobiegłam od razu do domu. Zamknęłam się w pokoju i nie wychodziłam aż do wieczora. Około godziny 19:00 przyszła do mnie Angie.
-Vilu możemy porozmawiać ?
-Nie.
-Chcę Ci powiedzieć całą prawdę. Uwierz to dla mnie też nie jest łatwe.
-Dobra wejdź.
-Dziękuje. Więc jak już mówiłam to nie takie proste i proszę żebyś mnie zrozumiała. Ja… ja jestem twoją ciocią.
-CO ?! Jak to ? Czemu mi wcześniej nie powiedziałaś ? Angie…
-Violetta daj mi wytłumaczyć.
-Co tu do tłumaczenia ?
-Violetta ja, ja musiałam kłamać. Bałam się, że twój ojciec znowu zabierze Cię na koniec świata i stracę tą szansę bycia blisko Ciebie. Ja nie czułam się z tym dobrze ale to wszystko ze strachu. – poczułam wtedy jak łzy napływają mi do oczu. Podbiegłam do Angie i ją przytuliłam. Nie spodziewałam się, że najbliższa mi osoba jest moją ciocią. Przez cały wieczór oglądałyśmy zdjęcia mojej mamy i Angie bardzo dużo mi o niej opowiedziała. To był jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu. Nawet nie zauważyłyśmy, że jest już 23:00. Wtedy Angie wyszła z pokoju a ja momentalnie zasnęłam.

*Angie*

Bardzo się cieszę, że Violetta mi wybaczyła. Spędziłyśmy razem bardzo miły wieczór. Wyszłam cicho z jej pokoju i schodziłam po schodach do swojego pokoju gdy nagle zakręciło mi się w głowie i spadłam na dół. Na szczęście złapał mnie nie kto inny jak... German. Wylądowałam z nim twarzą w twarz. Byliśmy wzrokiem może 2 – 3 centymetry od siebie.
-Nic Ci nie jest Angie? - Zapytał mój szwagier.
-Nie. Schodziłam po schodach i zakręciło mi się w głowie. Dziękuje German.
-Nie musisz mi dziękować. Nie chciałbym żeby coś Ci się stało.
-To miłe. – miałam już iść kiedy German mnie zatrzymał.
-Angie mogę mieć do Ciebie prośbę ? Tylko to trochę niezręczne.
-Jasne.
-Bo widzisz, zaprosiłem jutro na kolacje pewnego senatora z Kolumbii . Przyjdzie z żoną. I tutaj pojawia się prośba. Czy mogłabyś przez ten wieczór udawać moją narzeczoną ?
-Trochę nietypowe pytanie. A Jade ?
-No bo to spotkanie jest bardzo ważne, a sama wiesz jaka Jade czasami potrafi być. Już ma zaplanowane, że pójdzie na jakiś pokaz mody i jeszcze na szczęście udało jej się wyciągnąć tam Matiasa.
-No dobrze. Nie widzę przeszkód.
-Dziękuje. – w sumie nie wiem czemu się zgodziłam. Była jednak pewna, że te ostatnie dwa dni bardzo mnie zbliżyły do Germana.
_______________________________________________________
No i jak ? Podoba się ? Ciekawy ktoś co to będzie z tą kolacją ? ;D Oj przekonacie się ;p /Pala